Metoda naukowa opracowanie na podstawie stron: http://www.kopernik.org.pl/ oraz https://www.copernicuscollege.pl/

Trzy tradycje uprawiania nauki: Platon – Arystoteles – Archimedes

 

Tradycja arystotelesowska dominowała w średniowieczu. Wraz z powstaniem nowożytnej nauki została ona jednak zastąpiona przez tradycje archimedejską. W miarę rozwoju zmatematyzowanych nauk przyrodniczych, takich jak fizyka czy kosmologia, do głosu zaczęła dochodzić jednak ponownie tradycja platońska. Stąd też powiedzieć można, że współczesna nauka kroczy ścieżką archimedejsko-platońską. Jedno z rozpowszechnionych przekonań głosi, że w filozofii greckiej wykrystalizowały się dwie wielkie tradycje „naukowe”: tradycja platońska i tradycja arystotelesowska. Tradycje te są pod wieloma względami odmienne. Słowo „naukowe” ujęliśmy w cudzysłowie, gdyż w czasach antycznych wszystko, co współcześnie nazwalibyśmy nauką – a więc fizykę, biologię, psychologię oraz matematykę, uprawiano pod szyldem filozofii (greckie słowo philosophia oznacza umiłowanie mądrości). Ograniczenie spojrzenia na naukę starożytną jedynie pod kątem tradycji platońskiej i arystotelesowskiej jest „atrakcyjne”, gdyż pozwala zachować powszechne przekonanie, zgodnie z którym dopiero w czasach nowożytnych – za sprawą uczonych takich jak Galileusz czy Newton – powstało przyrodoznawstwo, korzystające z eksperymentu oraz matematyki.

 

Głębszy namysł nad nauką grecką pokazuje jednak fałszywość zarysowanego wyżej schematu. Olaf Pedersen (1997) i Michał Heller (2009) twierdzą, że prócz tradycji platońskiej i arystotelesowskiej należy wyróżnić jeszcze archimedejską tradycję uprawiania nauki. Co ciekawe, tradycja ta zdaje się być bardzo bliska temu, co od czasów nowożytnych rozumiemy przez nauki przyrodnicze (w terminologii anglojęzycznej określane są one słowem science). Przed przejściem do szczegółowego omówienia tych tradycji przyjrzyjmy się jednak początkom greckiej filozofii i nauki. Jak powiedzieliśmy, twierdzenie jakoby w starożytności wykształciły się jedynie dwie – opisane powyżej – tradycje badawcze jest błędne. Twórcom trzeciej tradycji, która odegrała istotną rolę w późniejszej historii nauki, był Archimedes z Syrakuz. W filozofii Archimedesa widać wpływy platońskie, jednak z pewnością wypada uznać oryginalność stworzonej przez niego koncepcji nauki. Jednym z powodów pomijania tradycji archimedejskiej przez niektórych historyków nauki był stricte matematyczny charakter jego dzieł. Bez wątpienia, Archimedes był przede wszystkim genialnym matematykiem. Bardziej wnikliwa lektura jego traktatów prowadzi jednak do wniosku, że z powodzeniem łączył on matematykę z fizyką. Przykładowo twierdzenie, zgodnie z którym „równe ciężary oddalone na równą odległość (od punktu podparcia) są w równowadze” poparte było materiałem eksperymentalnym z wykorzystaniem wagi i skali. Archimedes korzystał z potocznych obserwacji, ale również sam projektował i przeprowadzał eksperymenty. Dzięki przekazom Plutarcha sądzić możemy, że Archimedes tworzył m.in. zegary słoneczne oraz instrumenty astronomiczne. Ponadto, Marek Tuliusz Cyceron wspomina nawet o archimedesowym planetarium. Dlaczego należy więc uznać Archimedesa za twórcę własnej tradycji? Na pytanie to odpowiada Olaf Pedersen (1997, s. 52):

 

    „Empiryczny punkt wyjścia archimedejskiej fizyki teoretycznej mógłby umiejscowić uczonego w arystotelesowskiej tradycji, gdyby nie fakt, że jego dwa traktaty całkowicie pomijają przyczynowe wyjaśnianie, a w szczególności nie ma w nich żadnych odniesień do przyczyn celowych. Oznacza to tym samym, że nie wypełniają one arystotelesowskich warunków opisu naukowego. Z drugiej jednak strony, byłoby bardzo mylące umieszczenie Archimedesa wśród platoników, zważywszy na jego empiryczny punkt wyjścia  i konsekwentne pomijanie numerologicznych spekulacji”.

 

 

Dzieło Archimedesa lepiej uznać jest za trzecią tradycję, której owocem stała się nowożytna metoda naukowa oparta na eksperymentowaniu, powiązanym z matematycznymi wyliczeniami. Tradycja arystotelesowska oparta była na bardzo silnych założeniach o charakterze metafizycznym. Archimedes wyszedł natomiast od praktyki. Różnego rodzaju spekulacje i hipotezy testowane były przez uczonego z Syrakuz empirycznie.

 

Metoda ta okazała się najbardziej owocna w gromadzeniu rzetelnej wiedzy o świecie przyrody. Wiedza nie była jedyną konsekwencją tradycji archimedejskiej. Podejście to zaowocowało wieloma urządzeniami technicznymi, które wpłynęły na życie ludzi. Wiele lat po śmierci Arystotelesa, słynny filozof Francis Bacon stwierdził, że celem nauki jest prawda i wynalazki. Właśnie w Archimedesie należy upatrywać protoplasty takiego podejścia do przyrodoznawstwa. Zanim archimedejska tradycja nauki upowszechniła się musiało minąć jednak wiele wieków.

 

Dembiński Bogdan (2013). Późny Platon i Stara Akademia, Derewiecki, Warszawa.

 

Heller Michał (2009). Archimedes i współczesna teologia, [w:] idem, Teologia i Wszechświat, Biblos, Tarnów.

 

Heller Michał (2006). Czy świat jest matematyczny?, [w:] idem, Filozofia i Wszechświat, Universitas, Kraków, s. 48-57.

 

Heller Michał (2015). Bóg i geometria. Gdy przestrzeń była Bogiem, Copernicus Center Press, Kraków.

 

Lakoff George. Johnson Mark (2011), Metafory w naszym życiu, Aletheia, Warszawa.

 

Lewis C.S. (2008). Odrzucony obraz, Znak, Kraków.

 

Pedersen Olaf (1997). Konflikt czy symbioza?, OBI-Biblos, Kraków-Tarnów.

 

Stróżewski Władysław (2004). Ontologia, Znak-Aureus, Kraków.

 

Wigner Eugene (2002). Niepojęta skuteczność matematyki w naukach przyrodniczych, [w:] Współczesna filozofia matematyki, red. R. Murawski, PWN, Warszawa.

 

Rozwój filozofii nauki w czasach nowożytnych określić można jako powolne odchodzenie od Arystotelesowskiego ideału wiedzy i metody naukowej. Nie był to proces łatwy: z jednej strony, kategorie pojęciowe filozofii Arystotelesa, takie jak substancja czy celowość, były ciągle głęboko zakorzenione w nowożytnych schematach myślenia; z  drugiej – w filozofii Arystotelesa odnaleźć można wiele zdroworozsądkowych elementów (takich jak idea indukcji), których nie sposób po prostu odrzucić. Warto podkreślić, że powolna „dekonstrukcja” Arystotelesowskiego ideału wymuszona została przede wszystkim rozwojem nauki – tym, że praktyka naukowa nie chciała zgodzić się z narzuconymi przez filozofów procedurami. Okazało się, że nie można odkrywać praw rządzących przyrodą bez posłużenia się matematyką, a stąd był tylko krok do odrzucenia lwiej części Arystotelesowskiego dziedzictwa.

 

Nowożytna metoda naukowa

W XIX wieku, kiedy rodził się w Europie system powszechnej oświaty, można było z dużym prawdopodobieństwem zaplanować, że dzieci będą wykonywały podobny zawód jak rodzice, a ich sposób życia i zasób potrzebnych do tego wiedzy i kompetencji nie będą istotnie różne. Teraz co roku dziesiątki zawodów znikają i zastępowane są przez nowe. System edukacji nie przystaje do potrzeb współczesnego rynku pracy, nie nadąża za nim. Ta rosnąca nieadekwatność wymaga refleksji nad zmianą sposobu uczenia się i podjęcia działań – najpierw w formie eksperymentu, a potem – wprowadzania zmian w skali ogólnopolskiej.

 

Do kompetencji niezbędnych w XXI wieku i współczesnym rynku pracy należą:

 

   Umiejętność krytycznej analizy, gdyż dostęp do informacji jest obecnie niemal nieograniczony. Tym samym podręczniki szkolne straciły bezpowrotnie funkcję podstawowego źródła wiedzy, zaś nauczyciel stał się jednym z najrzadziej wskazywanych przez młodzież źródeł informacji.

   Umiejętność samodzielnego uczenia się, w sytuacji w której szkoła utraciła znaczenie jedynego miejsca zdobywania wiedzy. Nie można ignorować faktu, że uczenie się przybiera różne formy – zorganizowane (szkoły, uniwersytety, kursy i szkolenia) i spontaniczne (Internet, muzea, media, krąg towarzyski).

   Przetwarzanie istniejących treści i tworzenie nowych, stało się niezbędne, gdy demokratyzacja dostępu do informacji doprowadziła do unieważnienia tradycyjnych ról twórcy i odbiorcy informacji. Internet uczynił dotychczasowych użytkowników współtwórcami. Otworzyły się nowe możliwości prowadzenia działalności gospodarczej – firmy tworzą platformy cyfrowe umożliwiające użytkownikom wymienianie się treściami lub usługami.

   Kompetencje komunikacyjne i społeczne. Analiza gospodarki światowej wyraźnie pokazuje, że o ile kraje nierozwinięte mogą skutecznie rozwijać się dzięki eksportowi zasobów naturalnych i taniej sile roboczej, o tyle przejście na poziom gospodarek rozwiniętych wymaga oparcia ich na wiedzy i innowacji. Wiedza – rozumiana jako tworzywo, punkt wyjścia do generowania nowych zaawansowanych technologicznie produktów i usług – staje się kluczem do dynamicznego rozwoju kraju i obywateli. Jednak sama wiedza nie wystarcza, potrzebne są także kompetencje społeczne sprzyjające innowacji. Tymczasem w Polsce poziom kapitału społecznego jest dramatycznie niski. Wyraża się to brakiem zaufania do ludzi i instytucji, niechęcią do organizowania się i działania na rzecz dobra wspólnego. System edukacyjny w obecnej postaci promuje skrajny indywidualizm. Tymczasem właśnie poprzez edukację można budować postawę zaufania, umiejętność współpracy w zróżnicowanych środowiskach oraz chęć działania na rzecz dobra wspólnego.

http://www.kopernik.org.pl/ppk/kompetencje-xxi-wieku/

 

XXI wiek. Zmiany zachodzą w tempie niespotykanym w historii cywilizacji – ich głównym motorem jest rozwój nauki i techniki. Zmiany są nieuchronne, a ich kierunek trudny do przewidzenia, zatem niezbędna jest umiejętność dostosowania się do nich. Wymaga to elastyczności, otwartej głowy i stałego uczenia się. Istotne jest zatem pokazanie młodym ludziom, jak uczyć się samodzielnie w różnych okolicznościach i przez całe życie.

 

Jednym z efektów, a także siłą napędzającą zmiany, jest powszechny dostęp do informacji. Prawdziwym wyzwaniem jest zdolność do ich selekcjonowania, krytyczna analiza oraz odpowiednie wykorzystanie. Opracowujemy rozwiązania edukacyjne, które wspierają kształtowanie postaw i kompetencji kluczowych dla funkcjonowania we współczesnym świecie: umiejętności krytycznego myślenia, twórczego rozwiązywania problemów i pracy zespołowej.

 

Dlaczego metoda badawcza w nauczaniu?

 

Integracja edukacji z nauką jest jedną z najważniejszych dróg unowocześniania edukacji. Stosowanie metody badawczej w nauczaniu i korzystanie z różnorodnych przestrzeni edukacyjnych uczy odwagi i przygotowuje do różnych nieprzewidywalnych sytuacji w życiu.

 

Naukowiec codziennie mierzy się z nieznanym, ale wie, jak sobie z tym radzić: pyta, stawia hipotezy, testuje, błądzi, wyciąga wnioski, poprawia. Uczeń, poznając świat z pasją i odwagą – jak naukowiec, który na co dzień bada rzeczywistość – ma szansę być twórczy i krytyczny. Samodzielnie szukać rozwiązań. Bez obaw stawiać czoła wyzwaniom, jakie czekają go w dorosłym życiu. Współczesna edukacja musi reagować na zmiany. Przyszłość należy do ludzi twórczych, odważnych i odpowiedzialnych, a nie tych, którzy postępują zgodnie z instrukcją i działają na komendę.

 

Nie ma ustalonej recepty na posługiwanie się metodą badawczą. Można z niej wybrać i zastosować odpowiednie elementy, w zależności od okoliczności – m.in. stąd tak duża skuteczność metody w poznawaniu dynamicznej rzeczywistości. Stosowanie jej wymaga wyobraźni i kreatywności, ale także skrupulatnego zbierania danych, sprawdzania, analizowania, wnioskowania.

Dlaczego konstrukcjonizm, czyli uczenie się przez tworzenie?

 

Kładzie nacisk na trzy aspekty w procesie nauczania: mentalny – czyli proces konstruowania wiedzy w głowie ucznia, społeczny – czyli uczenie się przez współpracę i dyskusję, materialny – czyli konstruowanie materialnych reprezentacji abstrakcyjnych idei. Efektem praktycznym takiego podejścia jest podmiotowość jednostki uczącej się, która staje się twórcą, a nie tylko odbiorcą swojej wiedzy – stawia pytania, poszukuje, dąży do wyzwań i wykorzystuje zasoby, które dostarcza nowoczesna rzeczywistość.

 

Jak sprawić, aby jednostka przyjęła na siebie tę podmiotowość i aktywnie używała oferowanego instrumentarium? Odpowiedzią konstrukcjonizmu jest zaangażowanie w tworzone idee. To, czego jednostka się uczy, co tworzy, co konstruuje (materialnie czy teoretycznie), musi mieć dla niej osobiste znaczenie, musi być realizacją osobistych potrzeb i pragnień. Upraszczając: chętniej i sprawniej się uczymy czegoś, co nas interesuje, inspiruje, i odnosi się do dziedzin (znów praktycznych, bądź teoretycznych) naszego życia.

 

 

 

Metoda naukowa – cóż to takiego?

 

Coraz częściej jesteśmy świadkami zajadłych sporów o procesy i zjawiska opisywane przez naukę. Ich natężenie, zakres i poziom zaczyna (niestety) przypominać spory toczone w mediach przez polityków. A wystarczyłoby przepuścić różne kontrowersje przez filtr metody naukowej, aby uspokoić wzburzone emocje.

 

Pytanie o metodę naukową w spokojniejszym kontekście pada również przy analizie dowolnych badań na uczelni, w szkole, w grupach dyskusyjnych. Wtedy gdy chcemy ocenić wiarygodności pomiarów czy uzyskanych danych. Wiarygodność jest słowem kluczowym, ponieważ tylko wiarygodne dane warto omawiać, spierać się o nie czy wyciągać z nich wnioski. Stosowanie zasad metody naukowej daje nam także poczucie, że zbliżamy się do prawdy o omawianym zjawisku – a przecież to właśnie poszukiwanie prawdy jest piękną i ważną motywacją wielu ludzkich działań.

 

Czym więc jest ta metoda naukowa? Ogólnie przyjęto, że jest to sposób badawczego dotarcia i sformułowania prawdziwego opisu zjawiska. Brytyjski genetyk i biolog John B.S. Haldane zapytany, jakie hipotetyczne dowody mogłyby obalić teorię ewolucji odpowiedział: „kopalne szczątki królików z okresu prekambru”. Skoro prekambr rozpoczął się wtedy, gdy powstawała pierwsza skorupa ziemska, a zakończył przed 545 milionami lat, to przodkowie królików, którzy pojawili się około 100 milionów lat temu, zgodnie z teorią ewolucji do prekambru zawędrować nie mogli. Gdyby jednak odkryto ich prekambryjskie szczątki, to zgodnie z metodą naukową, teoria ewolucji (albo skamieniałości prakrólików) wymagałaby natychmiastowej wnikliwej analizy.

 

Ocenia się dziś, że ok. 40 proc. odkryć ma miejsce przypadkowo. Jeżeli tak, to prowadząc jakiekolwiek badania, należy uważnie rozpatrzeć przypadki, które wzbudziły nasze zainteresowanie. Nie można zaniedbywać sytuacji pozornie sprzecznych z początkowo przyjętą interpretacją zjawiska. O tej okoliczności myślał zapewne William Bateson (brytyjski genetyk, który jako pierwszy użył określenia „genetyka” w stosunku do badań nad dziedziczeniem), gdy ponad sto lat temu powiedział: „Szanujcie wasze wyjątki! […] Wyjątki są jak chropowate fundamenty wznoszonego budynku”.

 

Nie ma jednej ustalonej recepty na posługiwanie się metodą naukową – podaję tu jedynie podstawowe zasady. Ich realizacja wymaga inteligencji, kreatywności i wielkiej wyobraźni. W badaniach przyrodniczych możemy wyjść od różnych

przesłanek. Dobrze jest zaczynać od pytań wynikających z krytycznej analizy dostępnych danych źródłowych (w tym statystycznych), albo też z obserwacji i analizy wyników przeprowadzonych doświadczeń. W przypadku obserwacji im jest ich więcej i im bardziej są różnorodne, tym lepiej. Peter Agre, odbierając Nagrodę Nobla za odkrycie budowy i funkcji akwaporyny, białka umożliwiającego transport wody przez błony komórkowe, powiedział: „Nie ma mało ważnych pytań. Pytania, które wydają się nam mało ważne, to ważne pytania, których jeszcze nie rozumiemy”.

 

Weźmy jako przykład zmianę stanu skupienia wody z cieczy na ciało stałe lub gaz. Obserwujemy lód, szron, szadź, mgłę, śnieg, ale też zimowe obrazki na szybie, kształty drobinek śniegowych, gałęzie pokryte przeźroczystą wodą, która nagle zamarzła, pęknięcia w glebie po nagłym obniżeniu temperatury. Przyglądamy się topnieniu i krzepnięciu wody, jej parowaniu podczas gotowania w czajniku, skraplaniu na zimnym oknie, temperaturze wrzenia zmieniającej się wraz z wysokością nad poziomem morza. Obserwując to wszystko, widzimy, że zmiana stanu skupienia to złożony proces zależny od wielu parametrów. Ale jakich? I czy te zasady są uniwersalne dla wszystkich substancji? To tylko dwa przykłady pytań stanowiących zaczyn, inspirację do dalszych dociekań.

 

Nim przystąpimy do poszukiwania odpowiedzi, należy sprawdzić, czy danego zjawiska ktoś już nie zbadał. To stosunkowo łatwe we współczesnym świecie, bo mamy szeroki dostęp do danych źródłowych. Cudze badania mogą nas skierować na nowe tory, możemy też uznać, że warto je zweryfikować. Oprócz danych trzeba również poznać metodologię naszych poprzedników. Najsmutniejsza jest okoliczność, gdy się dowiemy, że już ktoś przed nami takie badania przeprowadził z sukcesem.

 

Jak poddać ocenie ilościowej obserwowane zjawisko? Możemy ważyć, mierzyć liniowo, objętościowo, oceniać właściwości, takie jak np. przewodnictwo, przepuszczalność światła, skręcalność optyczna, stała dielektryczna, lepkość. To ważny etap, od którego w dużej mierze zależy powodzenie dalszych badań.

 

Każde doświadczenie, które uzupełni nasze wstępne obserwacje, trzeba zacząć od możliwie najdokładniejszej charakterystyki materiału badawczego. Tak właśnie postąpiła jedna z uczestniczek polskiego Konkursu Młodych Badaczy 2015, uczennica LO w Słupsku. Zainteresowała się właściwościami miodu z nawłoci (inwazyjna roślina, porastająca coraz większe obszary w Polsce). Zdecydowała, że przed dalszymi badaniami sprawdzić, czy to, co w sklepie jest oznaczone nalepką „miód z nawłoci” jest w rzeczywistości tym miodem. Udała się do Trójmiasta, gdzie namówiła pracowników jednej z uczelni do poddania trzech preparatów z trzech różnych sklepów procedurze identyfikacji kwiatów, które zostały odwiedzone przez pszczoły. Eureka! Tylko jeden słoiczek zawierał miód z nawłoci i dalsze badania można było podjąć tylko w przypadku tego materiału.

 

Podczas prowadzenia badań zgodnie z metodą naukową należy pamiętać, by w kolejnych wariantach danego doświadczenia zmieniać tylko po jednym parametrze, pozostałe zachowywać niezmienne.

 

Do każdego pomiaru należy ustanowić odpowiednią liczbę i rodzaj warunków kontrolnych, dzięki którym poznajemy tło przebiegu zjawiska, które badamy. Klasycznym przykładem jest poszukiwanie nowych leków. Odpowiednio dużym grupom pacjentów podajemy: a) placebo, b) znany lek na tę chorobę, c) naszą badaną substancję. Ani lekarz ani pacjent nie wiedzą, w której grupie jest dany uczestnik badania. Jest to tzw. podwójna ślepa próba.

 

Wszystkie pomiary powtarzamy wielokrotnie. Ile razy? To zależy od wielu czynników: dostępności materiału, pracochłonności pomiaru, dostępności przyrządów pomiarowych. Często od naszego uporu w dochodzeniu do wiarygodnych danych. W każdym razie pomiarów musi być tyle, żeby te dane można było poddać obróbce statystycznej, z określonym dopuszczanym błędem. Istnieją bardziej i mniej wyszukane metody statystyczne, przydatne do różnych sytuacji doświadczalnych, dla różnej liczby pomiarów, zawsze jednak określające przedział prawdopodobieństwa uzyskanych danych. Dopiero obróbka statystyczna danych czyni z nich wyniki. Wielki Grzegorz Mendel, zanim zawiadomił świat o istocie zjawisk genetycznych, oceniał częstotliwość pojawienia się każdej z kilku różnych cech groszku, powtarzając pomiary po kilka tysięcy razy! Z pewnością pomagała mu w tym cierpliwość wyćwiczona za klasztornymi murami…

 

Wychodząc ze zgromadzonych wyników, możemy pokusić się o sformułowanie hipotezy. Hipotezie towarzyszy często propozycja modelu. Dobrze, jeżeli uda się sformułować model matematyczny, który może być w dalszym ciągu postępowania testowany. Hipoteza powinna następnie być weryfikowana w kolejnych doświadczeniach i obserwacjach. Można zgromadzić wiele wyników takich obserwacji i doświadczeń potwierdzających naszą hipotezę, ale nie świadczy to jeszcze o jej prawdziwości. Wystarczy jeden fakt przeczący hipotezie, aby trzeba było ją zmodyfikować lub odrzucić. Mówił o tym w marcu 2015 profesor Michał Heller, gdy otrzymywał doktorat honoris causa na Uniwersytecie Śląskim: „Metoda naukowa rozwija się na zasadzie twórczej ewolucji. Kolejny sukces generuje kolejne ulepszenia, a błędne drogi są niemiłosiernie eliminowane przez konflikty z kontrolowanym eksperymentem. Analiza szczegółów nie powinna prowadzić przedwcześnie do syntezy”.

 

Warto jest także zastanowić się i sprawdzić, czy z naszej hipotezy wynikają jakieś przewidywania co do badanego zjawiska. Z własnego doświadczenia wiem, że taka pozytywna weryfikacja jest wielką badawczą nagrodą. Dobrze jest także przeprowadzić postępowanie zakładające, że hipoteza NIE jest prawdziwa. To tzw. falsyfikacja, czyli sprawdzenie prawdziwości danej hipotezy przez podjęcia działań będących próbą jej obalenia. To dość unikalna sytuacja, kiedy obalenie własnego sposobu myślenia może stanowić satysfakcję i przyjemność.

 

Oczywiście, taka weryfikacja hipotezy musi być prowadzona zgodnie z istniejącą wiedzą. Może też pozwolić na dalsze tej wiedzy rozszerzanie i uściślanie. Inna sytuacja pojawiłaby się przy odkryciach będących podstawą przewrotów naukowych (rewolucja kopernikańska, fizyka kwantowa). Jednak choć życzę każdemu badaczowi takich osiągnięć, to warto pamiętać, że zdarzają się one rzadko. Dużo częściej mamy do czynienia np. z przedwczesnym ogłaszaniem odkrycia cząstek poruszających się szybciej od światła czy też zimnej fuzji. W większości takich rewelacji dość łatwo było wykazać błąd metodyczny.

 

Jeśli hipoteza broni się przed wszystkimi próbami falsyfikacji, a kolejne eksperymenty ją potwierdzają, to jesteśmy coraz bliżsi sformułowania teorii. Czasem konieczność zdefiniowania pojęć prowadzi do pojawienia się nowych teorii. Znany jest przykład wypowiedzi Einsteina, który tworząc pierwszą pracę z teorii względności, zacytował Newtona piszącego: „Nie definiuję czasu, przestrzeni, miejsca i ruchu, bo każdy wie, czym są”.

 

Cechą związaną z każdą twórczością ludzką, jest chęć (a wręcz konieczność) podzielenia się z innymi własnym osiągnięciem badawczym czy artystycznym. W tym zakresie w nauce obowiązuje wymóg opisania dokonanych odkryć i upowszechnienia ich wraz z danymi udokumentowanymi, tak aby zawsze mogły być potwierdzone przez autora odkrycia lub jego odbiorców. Najlepiej, jeżeli taki opis najpierw zetknie się z recenzją pochodzącą od znawców przedmiotu. Im jest łatwiej niż autorowi dostrzec luki w przeprowadzonym rozumowaniu. Recenzenci mogą także podjąć doświadczenia kontrolujące lub uzupełniające daną hipotezę.

 

Po recenzji można już publikować swoje odkrycie – chwilowo doszliśmy do szczęśliwego końca. Jednak wielki urok i znaczenie nauki polega na tym, że każda hipoteza i każda teoria prowadzą do kolejnych pytań wymagających rozstrzygnięcia. Na szczęście wtedy znowu można posłużyć się… metodą naukową.

 

 

Prof. dr hab. Magdalena Fikus, biofizyczka, popularyzatorka nauki, współtwórczyni Festiwalu Nauki w Warszawie. Członkini Rady Programowej Centrum Nauki Kopernik.

Boxed:

Sticky Add To Cart

Font: